#61 "Szkoła latania" - książka dla młodzieży o powszechnym problemie

#61 "Szkoła latania" - książka dla młodzieży o powszechnym problemie



"Im więcej rzeczy cię w życiu pozytywnie zaskoczy, tym większą radość będziesz z niego odczuwać."

Z roku na rok co raz bardziej popularną chorobą staje się otyłość. Wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że otyłość i nadwaga to poważne choroby, które mogą doprowadzić do co raz to większej ilości powikłań i problemów. I chociaż organizowanych jest wiele kampanii, które mają nas uświadamiać o zagrożeniach płynących z otyłości, to i tak nie wszyscy są poinformowani albo nie chcą zaakceptować i zrozumieć sedna sprawy. I właśnie z tym problem zmierzyła się Sylwia Trojanowska za pomocą Katarzyny Laski, głównej bohaterki "Szkoły latania".

Katarzyna Laska. Dla osiemnastolatki jej nazwisko jest przekleństwem. Ona wcale laską nie jest, co więcej jest jej zupełną przeciwnością. W końcu Kasia to sto siedem kilo żywej wagi. Podczas jednego ze spotkań rodzinnych, za którymi za bardzo nie przepada, uświadamia sobie, że nie chce taka dalej być i zrobi wszystko by się zmienić. Droga do tego jest długa, bo na początku trzeba znaleźć odpowiedniego specjalistę i taką osobą staje się Penelopa, która jest wymagająca, ma swoje zasady, ale stanie się kimś w rodzaju dobrego duszka dla naszej bohaterki.



Jaka moim zdaniem była Kaśka? Mam wrażenie, że na początku taka nijaka, ale mam wrażenie, że to pasowało do całej książki, w której pokazano bohaterkę z nadwagą, niepewną siebie, strachliwą, która wraz ze zrzucanymi kilogramami zaczynała powoli się zmieniać też z charakteru. Stała się nieco bardziej otwarta w stosunku do innych, bardziej odważana, jednak nie zapomniała, o tym jak ją traktowano wcześniej i nie ufała wszystkim w stu procentach. To mi się bardzo podobało. Ta zmiana, która pokazuje, jak niewiele czasem potrzeba, żeby stać się kimś innym. Dla jednych to będzie utrata zbędnych kilogramów, a dla innych nowa fryzura. Zmiany na lepsze są zawsze dobrym wyborem :)

Sama treść napisana jest w przystępny sposób. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Pojawiały się też wymiany e-mail'i i sms'ów. Miałam wrażenie, że jednak obecnie e-mail'e to przestarzała forma komunikacji. Chociaż akcja działa się, bodajże w 2013 roku, to jednak myślę, że nawet wtedy sms'y były bardziej popularne. Rozumiem jednak, dlaczego autorka zdecydowała się na tą formę komunikacji. Miały być one odpowiednikami listów (taka bardziej nowoczesna nutka romantyzmu), ale na samym początku wprawiło mnie to w osłupienie i dopiero później przekonałam się do takiej, a nie innej formy.

Podobało mi się również to, że nie tylko otyłość była bardzo ważna w tej książce, ale pokazano też przyjaźń, życie rodzinne czy pierwszą miłość. W tym akapicie chciałabym się jednak skupić głównie na tej rodzinie, która była bardzo nieidealna. W całym odchudzaniu, Kaśka mogła liczyć tylko na wsparcie ze strony mamy. Reszta rodziny, która uwielbiała jeść, rzucała jej kłody pod nogi, w szczególności ciotka Matylda, która zachowywała się bardzo autorytarnie i uważała się za najmądrzejszą.


Przyjaźń też jest bardzo ważna w naszym życiu, dlatego dobrze, że nasza Katarzyna miała Zośkę, na którą zawsze mogła liczyć. W końcu jeden prawdziwy przyjaciel, jest lepszy niż stu fałszywych. Zośka też miała kłopoty w domu, dlatego że doświadczała przemocy ze strony ojczyma. Autorka wprowadziła tutaj ten wątek, pokazała strach ofiary i naprawdę mam nadzieję, że w kolejnych częściach rozbuduje go trochę bardziej.

Książka jest godna przeczytania. Czyta się ją lekko, ale nie jest o błahych rzeczach. Naprawdę nie żałuję, że ostatecznie po nią sięgnęłam, bo przyznaje, że długo się wahałam. Teraz z kolei nie mogę się doczekać przeczytania kolejnych części, bo mam nadzieję na więcej i więcej :)

Moja ocena książki: 7/10



Do końca lipca zarówno posty, jak i moja obecność na waszych blogach, może być mniejsza, ze względu na wakacyjny wyjazd. Nie martwcie się, zaległości nadrobię, jak wrócę ;)

Pozdrawiam!
~Victoria
#60 "Kasacja" - moje pierwsze spotkanie z Mrozem

#60 "Kasacja" - moje pierwsze spotkanie z Mrozem


Remigiusz Mróź pojawia się wszędzie. Jego książek jest zawsze pełno w księgarniach, na blogach jest wiele recenzji jego książek i mam wrażenie, że wszyscy go lubią. Trochę trwało zanim ostatecznie coś przeczytałam, ale już na wstępie powiem, że to na pewno nie ostatnia recenzja jego książek na moim blogu. Nie mogę powiedzieć, że jestem zaskoczona, bo właśnie takiego stanu oczekiwałam, ale i tak się cieszę, że nic mnie nie zawiodło.

Dwoje adwokatów, jeden zabójca i zmasakrowane ciała, to właśnie otrzymujemy na samym początku powieści. Sprawa wygląda beznadziejnie. Nikt nie jest w stanie zmusić Piotra Langera Juniora do mówienia, a on zdaje się nie chcieć współpracować z adwokatami, ale dla Joanny Chyłki nie ma rzeczy niemożliwych. Działająca na swoich zasadach i konsekwentna w tym co robi adwokat wraz ze swoim aplikantem Kordianem, zrobią wszystko, co leży w ich kwestii, czyli będą bronić klienta do końca.

Powiem wprost, że ciężko było mi napisać opis fabuły tej książki, bo mam wrażenie, że wszystko co napisze za dużo wam zdradzi, a tego bym nie chciała. Bo przecież nie ma nic gorszego niż spoilery, w szczególności w książkach sensacyjno-krymianalnych. Największą radością jest zagłębianie się w lekturę i doświadczanie tych wszystkich niespodzianek stworzonych przez autora. Ja niejednokrotnie przeżyłam właśnie chwile takiego szoku, bo nie mogłam uwierzyć, że coś takiego akurat miało miejsce i nie zgadza się z moim własnym scenariuszem. Co więcej, zakończenie jest takie niespotykane, że nigdy bym na coś takiego nie wpadła. Może to dlatego, że jeszcze mało kryminałów za mną. Naprawdę nie wiem, ale postrzegam to jaki ogromny plus.

Przejdźmy teraz do samej Joanny Chyłki. Jej kreacja bardzo, ale to bardzo przypadła mi do gustu. Zawsze dąży do swojego celu, więc w tej roli jako adwokat, musi robić wszystko by udowodnić niewinność klienta lub dążyć do najniższej kary. Mam wrażenie, że jest bardzo wyrazistą postacią. Pali, nie stroni od alkoholu, a w głośnikach jej BMW x5 zawsze leci Iron Maiden. Jej kreacja jest naprawdę dobra i myślę, że nie można jej nie lubić, chociaż często bywa zgryźliwa i szczera do bólu.



Natomiast Kordian Oryński, aplikant kancelarii Żelazny&McVoy troszkę mniej przypadł mi do gustu. Zordon, bo właśnie tak nazywany był przez Chyłkę, był specyficzny. Kiedy były przeprowadzane rozprawy, często narzekał na ich długość i fakt, że były takie nudne. W tym momencie go nie rozumiałam. Idąc na prawo, chyba zdawał sobie sprawę na czym to polega. Myślę, że to miało pokazać, że jest niedoświadczony i właśnie często było to widoczne w jego postępowaniu. Ale muszę przyznać, że jego imię jest super, więc na pewno dostaje za to ode mnie kilka plusów ;)

To są główni bohaterowie, więc powinnam tutaj skończyć, ale nie mogę nie wspomnieć o Kormaku. Bo właśnie moim zdaniem jego bohater, który na początku może nie wydawać się zbytnio ważny, ostatecznie taki się staje. Kormak jest specjalistą ds informacji i do tego jest wielkim fanem Cormaca McCarthyego. Już od samego początku go polubiłam, chociaż ciężko mi powiedzieć dlaczego. Mam wrażenie, że razem z Chyłką i Zordonem tworzą naprawdę zgrane trio i mam nadzieję, że ten bohater pojawi się w kolejnych częściach.

Książka ma charakter prawniczy, myślę, że mogę tak napisać, bo właśnie wszystko skupia się dookoła sądów, kancelarii i prawników. Mogłoby się wydawać, że dla normalnej osoby będzie ta historia przez to ciężka w odbiorze. Nic bardziej mylnego! Remigiusz Mróz napisał wszystko tak, że nawet osoby, które nie mają pojęcia o takich sprawach wszystko zrozumieją, a nawet wciągną się w całą historię. Bo już od pierwszych stron otrzymujemy historię z akcją.

Co więcej, bardzo podoba mi się sposób w jaki ta książka została wydana. Teoretycznie składa się tylko z 3 rozdziałów, ale są ona podzielone na mniejsze części. Jestem zwolenniczką takiego ułożenia książek, bo przez to szybciej czytam. "Jeszcze tylko jeden rozdział" zamienia się w kolejne i kolejne. Tak samo książka ma duże litery, więc wszystko czyta się jeszcze szybciej. Jest to dobre, w szczególności kiedy czyta się wieczorem, bo oczy się tak szybko nie męczą i w efekcie czytamy więcej :D



Na koniec, chcę powiedzieć, że to spotkanie z Mrozem było udane, dlatego wiem, że w najbliższej przyszłości znacznie chętniej będę sięgała po jego książki, bo w "Kasacja" jest naprawdę genialna. Jestem ciekawa dalszych przygód Chyłki. Tak samo jestem ciekawa serialu, który właśnie ma powstać na podstawie książek z tego cyklu :D

Moja ocena książki: 8/10

Pozdrawiam!
~Victoria
#59 "Prawo Mojżesza" - niezwykłe dziecko i niespotykany dar

#59 "Prawo Mojżesza" - niezwykłe dziecko i niespotykany dar



"Jestem bardzo zwyczajną dziewczyną, Mojżeszu. Wiem o tym. I zawsze będę. Nie potrafię malować. Nie wiem, kim jest Vermeer czy Manet. Jeśli jednak myślisz, że w zwyczajności może być piękno, to dajesz mi pewną nadzieję. I być może kiedyś pomyślisz o mnie, gdy będziesz potrzebował ucieczki przed cierpieniem w swojej głowie."

Mam wrażenie, że o "Prawie Mojżesza" Amy Harmon było bardzo głośno. Wszędzie widziałam same zachwyty na temat tej książki, chyba w tamte lato bardzo często gościła na zdjęciach na bookstagramach, więc gdy w końcu znalazłam czas to postanowiłam zobaczyć, czym wszyscy byli aż tak zachwyceni. Jeszcze moja siostra powiedziała, żebym uważała, bo ona nie raz się sparzyła na książkach uwielbianych przez tłumy i mam wrażenie, że powiedziała to w złą godzinę.

Mojżesz Wright został znaleziony w pralni. Był dzieckiem cracku i tylko tak był postrzegany przez całe miasteczko Levan. Tam gdzie był Mojżesz, były też kłopoty. W końcu w wieku osiemnastu lat zamieszkuje tam na stałe ze swoją prababcią Gi. Jedyną osobą, która go nie odtrąca jest Georgia, sąsiadka.

Już na samym początku wiemy, że ta historia nie skończy się dobrze. Georgia mówi o tym czytelnikom już w prologu, więc mamy nie nastawiać się na nic nadzwyczajnego. To nie ma być powieść, którą szybko zapomnimy, więc przeważające tam uczucia to ból i cierpienie. 


Książka ta składa się z dwóch części "PRZED" i "PO". Łatwo wywnioskować, że chodzi tutaj o czasy przed i po "zerwaniu", które nie jest tutaj dobrym słowem, bo bohaterowie nigdy tak naprawdę nie byli do końca razem, ale myślę, że na potrzeby recenzji mogę tak napisać, bo nie chcę za dużo wyjawić, a taka była moja pierwsza myśl po przeczytaniu prologu. każda z części ma po około 15 rozdziałów, a narratorami w naszej powieści są właśnie Mojżesz i Georgia. 

Jeśli chodzi o samą fabułę, to mam wrażenie, że ciekawie zaczyna się robić dopiero pod koniec. Początek był dla mnie tragiczny. Wszystko było takie nudne, oklepane, połowa miejsca to opisy bohaterów, brak takiej właściwej akcji. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Co więcej, nie podoba mi się ta książka w środku. Mam wrażenie, że przez to męczyłam tą książkę jeszcze dłużej. Bo właśnie ta powieść ma około 350 stron i zawsze takie książki pochłaniam w kilka dni, natomiast z nią męczyłam się prawie tydzień. 

Główni bohaterowie też mnie denerwowali. Mojżesz przez cały czas podkreślał to, że jest czarnoskóry. Co więcej, przez to, że był dzieckiem cracku posiadał niezwykły dar spotykania zmarłych. I właśnie to była rzecz, która mnie bardzo zdziwiła i zarazem zdenerwowała w tej książce, ponieważ w opisie nie było o tym żadnej wzmianki i nastawiłam się na zwykłą powieść obyczajową i właśnie takie coś chciałam otrzymać, a nie bohatera z nadprzyrodzonymi zdolnościami.

Tak samo Georgia - dziewczyna ze wsi. Była tylko jedna sytuacja, w której Mojżesz ją poprawia, bo używa takich zwrotów bardzo typowych dla ludności wiejskiej. I tylko w tym momencie było to widoczne. Moim zdaniem powinniśmy w takiej sytuacji iść konsekwentnie. Albo Georgia cały czas jest dziewczyną ze wsi, albo nie nazywamy jej tak w negatywnym znaczeniu i wtedy nie musi ona mówić w wiejski sposób.


Światełkiem w tunelu była postać Dawida, który pojawia się na drodze Mojżesza i ostatecznie bohaterowie zostają przyjaciółmi. Jest on naprawdę ciekawą postacią, której nie da się nie lubić i właśnie o nim jest druga część tego cyklu, dlatego na niego też się skuszę, bo myślę, że dla Dawida naprawdę warto.

I jak wcześniej pisałam, że początek jest nudny, to końcówka jest zadowalająca. Zaczyna się coś dziać. Otóż na jaw wychodzą sprawy pewnego morderstwa i właśnie to sprawia, że robi się ciekawie, a nawet chcemy się dowiedzieć, kto jest tym mordercą. Jedno jest pewne, ktoś, kto był w towarzystwie Mojżesza inaczej zamordowani nie mieliby szansy, aby się z nim komunikować.

Nie wiem czy warto czytać, czy nie. Myślę, że dla wielu osób ta książka naprawdę była genialna i może przez to wymagałam za dużo, naprawdę nie wiem. Ostatecznie oceniam książkę na mocną 5, bo Dawid i sprawa morderstwa, to było coś godnego uwagi.

Moja ocena książki: 5/10



Pozdrawiam!
~Victoria
TBR Wakacje 2017

TBR Wakacje 2017





REMIGIUSZ MRÓZ "KASACJA"

Manipulacje, intrygi i bezwzględny, ale też fascynujący prawniczy świat…
Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu w towarzystwie ciał zamordowanych osób.
Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału?
Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.
Dwoje prawników zostaje wciągniętych w wir manipulacji, który sięga dalej, niż mogliby przypuszczać.


"Kasacja" i sam Remigiusz Mróz chodzą za mną od dłuższego czasu. Miałam zamiar przeczytać rok temu, ale nie wyszło, więc te wakacje zamierzam zacząć właśnie od tego kryminału. Czytałam wiele dobrego na ten temat, więc czuję, że się nie zawiodę :)







SYLWIA TROJANOWSKA "SZKOŁA LATANIA"

Zabawna i pouczająca opowieść o 18- letniej dziewczynie, prześladowanej w szkole z powodu nadmiernej tuszy. Autorka pokazuje, jak zmienia się jej życie, kiedy postanawia, że nie będzie dłużej ofiarą. Początki są jednak bardzo trudne – wizyty u kolejnych lekarzy są frustrujące i nic nie dają.

Dopiero spotkanie z ekscentryczną terapeutką Penelopą, która opracowuje dla Kaśki Nowy Styl Życia, zaczyna przynosić zdumiewające efekty. Mimo trudnych relacji z ojcem dziewczyna stopniowo odzyskuje wiarę w siebie.

Znikające kilogramy i pojawienie się w jej życiu pierwszego chłopaka wzmacnia ją psychicznie na tyle, że potrafi stawić czoła swoim prześladowcom.


Zaciekawiła mnie ta książka. Chciałam zacząć czytać więcej książek polskich autorów, więc myślę, że całkiem dobrze od tego zacząć. Zresztą Sylwia Trojanowska jest Szczecinianką, tak jak ja, więc chcę przeczytać książkę tej autorki w szczególności.






KRYSTAL SUTHERLAND "CHEMIA NASZYCH SERC"

Henry Page nigdy nie był zakochany. Jako beznadziejny romantyk, wyobraża sobie to słynne kołatanie serca, miłość w stylu „nie mogę jeść, nie mogę spać” i ma nadzieję na właśnie taki obrót wydarzeń – mimo że jeszcze żadna z tych rzeczy mu się nie przytrafiła. Zamiast tego był szczęśliwy skupiając się na swoich ocenach, dostaniu się do college’u z Ligi Ivy i w końcu na zostaniu redaktorem szkolnej gazetki. Ale wtedy, do jego klasy weszła Grace Town i Henry już wiedział, że od tego momentu wszystko zacznie wyglądać inaczej.

Grace zdecydowanie nie jest typem wymarzonej dziewczyny Henry’ego – chodzi z laską, nosi męskie, za duże ciuchy i wygląda tak, jakby rzadko widywała się z prysznicem. Ale kiedy Grace i Henry zostają wybrani, aby razem pracować nad szkolną gazetką, chłopak z dnia na dzień czuje się coraz bardziej zauroczony. To oczywiste, że Grace coś się kiedyś przytrafiło, ale to sprawia, że dla Henry’ego jest jeszcze piękniejsza. Nie chce niczego więcej niż pomóc się jej poskładać na nowo.

To nie jest typowa historia o chłopaku, który spotyka dziewczynę. Wspaniały debiut Krystal Sutherland to łamiąca serce opowieść, która stanowi przypomnienie o słodko-gorzkiej pierwszej miłości.


Czytałam na ten temat dużo dobrego, dlatego zainteresowała mnie ta pozycja. Wydaje się być dosyć lekka i przyjemna - taka idealna na letnie poranki :) Zresztą bardzo podobają mi się te rybki na okładce :)



MIA SHERIDAN "BEZ SŁÓW"

Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?


Opis mnie zaintrygował i to bardzo. Myślę, że będzie to ciekawa historia. Na lubimy czytać ma wysoką ocenę, bo aż 8/10, więc wydaje mi się, że warto przeczytać.





AGNIESZKA LINGAS-ŁONIEWSKA "BOYS FROM HELL"

Kiedy w grę wchodzą gorące uczucia, równie parne co teksańskie noce, nie liczą się konwenanse, lecz to, co jest sensem naszego życia.
Do małego miasteczka w Teksasie powraca osiemnastoletnia Anna – córka ambitnego polityka, od najmłodszych lat przebywająca w oddalonych od domu szkołach z internatem. Wkrótce spotyka na swojej drodze starszego od niej Jaxa – szefa motocyklowego gangu o nazwie Boys from Hell, osieroconego w wieku sześciu lat opiekuna rodziny. Młodzi kochankowie, oszołomieni namiętnością, początkowo nie dostrzegają chmur gromadzących się na horyzoncie… Czy siła miłości pokona dzielące ich granice i pozwoli na spełnienie marzeń?


Książka uznawana jest za takie fanfiction, a że czytałam ich naprawdę dużo, to jestem ciekawa, czy jest naprawdę dobra na tyle, aby być w wersji papierowej. Nie oczekuję zbyt wiele i myślę, że są duże szanse, że się rozczaruję, ale muszę przekonać się sama.







JESSICA KHOURY "ZAKAZANE ŻYCZENIE"

Opowiedziana na nowo baśń tysiąca i jednej nocy.

Ona jest potężnym dżinnem. On złodziejem z ulicy. Połączyła ich pradawna magia. Kiedy Aladyn odnajduje magiczną lampę, Zahra zostaje przywrócona światu, którego nie widziała od pięciuset lat. Ludzie i dżinny pozostają w stanie wojny, więc aby przetrwać, musi ukrywać swą tożsamość. Przybierając różne kształty, będzie trwać przy swoim nowym panu aż do czasu, kiedy ten wypowie swoje trzy życzenia. Wszystko się komplikuje, gdy Nardukha, potężny król dżinnów, oferuje Zahrze szansę całkowitego uwolnienia od magii lampy. Uratowanie siebie oznacza jednak zdradzenie Aladyna – człowieka, w którym Zahra… zakochała się wbrew sobie.

Teraz musi podjąć dramatyczną decyzję: wybrać między wolnością a uczuciem – zakazanym, lecz silniejszym niż wszystko, co znała do tej pory. Skrywane przez stulecia tajemnice, baśniowy świat skrzący magią, niebezpieczeństwo i miłość wbrew wszelkim zasadom.


Podobno jest to historia Alladyna opowiedziana na nowo. Jestem tego bardzo ciekawa, bo z taki zabieg wykorzystany był również w "Cinder", tylko tam zmieniano historię Kopciuszka, ale książka bardzo mi się podobała, dlatego też na tę opowieść czekam zniecierpliwiona :)



NICOLA YOON "PONAD WSZYSTKO"

Maddy jest uczulona dosłownie na wszystko. Nigdy nie opuszcza domu, a jedynymi osobami, które widuje, są jej mama i pielęgniarka. Ale pewnego dnia musi zmierzyć się ze światem zewnętrznym i wtedy spotyka Olly’ego. Czy podejmie największe ryzyko w swoim życiu?

Niedawno pisałam recenzję filmu powstałego na podstawie tej książki. Bardzo mi się spodobał, a ponieważ słyszałam, że książka jest znacznie lepsza od filmu, nie mogłabym jej nie przeczytać. Wiem już, że jest pięknie wydana, więc nie mogę się doczekać samej lektury :)









SIMON TOYNE "SALOMON CREED"

Na pustyni w Arizonie rozbija się samolot. Kiedy Solomon Creed wydostaje się z wraku, w głowie ma tylko jedno: musi uratować mężczyznę, który znajduje się w niebezpieczeństwie. 

W miejscowości znajdującej się w pobliżu miasta o nazwie Redemption Holly Coronado uczestniczy w pogrzebie swojego męża, mężczyzny młodego i silnego. Czy jego śmierć rzeczywiście była nieszczęśliwym wypadkiem czy może czymś o wiele straszniejszym?

Tylko jeden człowiek może odkryć prawdę i jest nim Solomon Creed. Po spotkaniu z Holly, Creed wie, że musi zrobić wszystko, by ujawnić mroczne, skrywane przez dziesięciolecia tajemnice, które na zawsze mogą zmienić życie mieszkańców miasteczka.


Książkę dostałam na koniec roku szkolnego i chyba pierwszy raz dostałam jakąś książkę, która nie jest encyklopedią czy poradnikiem, więc myślę, że ją przeczytam. Z tego co się orientuję to thriller, więc są duże szanse, że mi się spodoba.






Dzisiaj tak trochę luźniej. Koniecznie dajcie znać, czy czytaliście te książki i co sądzicie! :)

Pozdrawiam!
~Victoria
#58 "Jak powietrze" - bo przecież bez powietrze nie jesteśmy w stanie oddychać

#58 "Jak powietrze" - bo przecież bez powietrze nie jesteśmy w stanie oddychać


"-Oliwia-szepnął przy jej szyi.-Zostań. Wiem, że nie mam zbyt wiele, ale wszystko co mam... jest do twojej dyspozycji."

Książki z gatunku new adult są bardzo specyficzne. Mam wrażenie, że w tym gatunku ciężko się wybić, a co za tym idzie zabłysnąć. Często te powieści poruszają trudne tematy, a autorom albo się to udaje, albo nie i niestety, często nawet nie mogą liczyć na drugą szansę. Dlatego też za każdym razem, gdy sięgam po książkę new adult, to nie wiem czego się spodziewać. Staram się nie nastawiać i podchodzić do każdej powieści bardzo indywidualnie. W tym przypadku była to bardzo miła niespodzianka.

"Jak powietrze" Agaty Czykierdy-Grabowskiej uznawane jest za pierwszą polską książkę new adult. Zbyt wiele polskiej literatury nie czytam, ale kilka pozytywnych recenzji skłoniło mnie w końcu do przeczytania tej książki. Nie nastawiałam się za bardzo na nic, chociaż opis wydawał mi się znowu kolejnym typowym schematem, czyli powiało nudą. Cieszę się teraz, że nie odstawiłam tej książki i dałam jej szansę, bo naprawdę warto.

"Twoje życie to rzeka. Płynie tylko w jednym kierunku i nikt nie jest w stanie jej zatrzymać. Gdy wpada do oceanu, przestaje być już rzeką, ale nie znika. Nie przestaje istnieć. (...) Kochaj i daj się kochać, a gdy kiedyś wpadniesz do oceanu, niczego nie będziesz żałować."

Oliwia jest dziewczyną pochodzącą z bogatego domu, która naprawdę ma wszystko - chłopaka, przyjaciół. Jednak nie wszystko jest tak idealne, jak z pozoru może się wydawać, i dziewczyna zaczyna to rozumieć po bliższym poznaniu Dominika, chłopaka, którego omal co nie zabiła. Ich spotkanie jest zetknięciem się dwóch różnych światów, ale czy jest jakaś możliwość, aby te dwa światy ze sobą połączyć?



Na początku chciałabym zwrócić uwagę na samą fabułę książki. Tak naprawdę już od pierwszych stron czytelnik otrzymuje akcję, a dopiero później zaczyna co raz lepiej poznawać bohaterów. Przyznam, że bardzo mi się to podobało, bo nie męczyłam się z "wkręceniem" w historię, tylko już od samego początku śledziłam ją z zaciekawieniem. Tak samo często daną sytuację mieliśmy pokazywaną oczami zarówno Oliwii, jak i Dominika, co też było wartościowe, bo wtedy rozumiałam, dlaczego postąpili oni tak, a nie inaczej.

"Nic nie umiera ostatecznie, bo życie to energia, którą wypełniamy nasze ciała. Ciała znikają, ale to, kim jesteśmy, nigdy nie odejdzie."

Ta historia jest słodko-gorzką powieścią. Oferuje czytelnikowi cały wachlarz uczuć, takich jak śmiech, łzy, szok. Naprawdę było tutaj wiele momentów, które sprawiły, że zaczęłam patrzeć inaczej na świat. Autorka też bardzo dobrze wykorzystała znane nam wszystkim stereotypy i pokazała, że ona często nie są prawdziwe, i że trzeba o tym pamiętać.

Kreacje bohaterów też były na bardzo wysokim poziomie. Główni bohaterowie byli bardzo szeroko rozbudowani, ale najważniejsze autorka nie zapomniała też o tych bohaterach drugoplanowych, chociażby o Szymonie - chłopaku Oliwii. Jego opis w szczególności przypadł mi do gustu, bo autorka porównała go do Jai'a Brooksa z zespołu Janoskians, który bardzo lubię i zawsze wydawało mi się, że nie jest on aż tak znany.

"Jeśli dwoje ludzi szczerze się kocha, to nic nie może im stanąć na drodze."



O dobrych książkach zawsze pisze mi się bardzo trudno, a właśnie takie było "Jak powietrze". Był to naprawdę udany debiut autorki, jak i udany polski debiut w gatunku new adult. Myślę, że zwolennicy takich historii na pewno się nie zawiodą.

Moja ocena książki: 9/10

"Myślę, o tobie jak o największym szczęściu, jakie mi się przytrafiło."

Pozdrawiam!
~Victoria

Ponad Wszystko

Ponad Wszystko


Ostatnio wybrałam się z moją siostrą na film "Ponad wszystko". Było o tym całkiem głośno, a my lubimy historie w takim stylu. I chociaż żadna z nas nie przeczytała książki, to i tak postanowiłyśmy to obejrzeć. Jakie były nasze wrażenia? Całkowicie różne! Mnie opowiedziana historia bardzo przypadła do gustu, natomiast mojej siostrze trochę mniej.

Na początku chciałabym zacząć od krótkiego opisu fabuły, bo może znajdzie się ktoś, kto nie interesuje się za bardzo nowościami kinowymi. Maddy jest młodą dziewczyną, ale całe swoje życie spędziła w zamkniętym domu. Cierpi na ciężką chorobę, a otaczające ją zarazki mogą ją zabić, dlatego też wszystkie jej ubrania są odpowiednio sterylizowane, a w domu znajdują się specjalne pomieszczenia odkażające. Jednak jeden dzień zmienia wszystko. Do domu na przeciwko wprowadzają się nowi sąsiedzi, ale jej uwagę przykuwa chłopak cały ubrany na czarno. Pomiędzy bohaterami pojawia się nić porozumienia.


Historia nie wydaje się być banalna, ale ogląda się ją z uśmiechem na ustach. Często dialogi pomiędzy bohaterami są bardzo optymistyczne. Film nie jest długi, bo trwa około 1,5 godziny, ale myślę, że wszystkie najważniejsze fragmenty z książki zostały w nim zawarte. Bardzo podobało mi się ukazanie astronauty i takiej przestrzeni, w której nasi bohaterowie się spotykali, gdy ze sobą sms'owali.

Do samej gry aktorskiej nie mam zastrzeżeń. Zarówno Amandla Stenberg, znana z roli Rue w "Igrzyskach śmierci" oraz Nick Robinson dobrze oddali klimat całej historii. W każdym razie takie mam odczucie po obejrzeniu samego filmu. Na mojej półce czeka już książka, ale jedno wiem, że na pewno się nie zawiodę.



Bardzo też podobała mi się ścieżka dźwiękowa w tym filmie, a w szczególności piosenka "Escape" w wykonaniu Kehlani (klik). Jeśli mam być szczera ten film zostanie jednym z moich ulubionych, dlatego nie mogę się doczekać, aby przeczytać książkę, a potem móc obejrzeć go jeszcze raz.

Jednak na samym początku powiedziałam, że mojej siostrze niekoniecznie podobał się ten film. Stwierdziła, że to historia dla osób od niej młodszych, więc na koniec chciałabym polecić ten film właśnie młodszej części czytelników tego bloga. Wiadomo, że każdy ma inny gust, ale ta historia bardzo pasuje właśnie do nastolatków :)


Pozdrawiam!
~Victoria

#57 "Dla ciebie wszystko" - Nicholas Sparks w kolejnej wzruszającej powieści

#57 "Dla ciebie wszystko" - Nicholas Sparks w kolejnej wzruszającej powieści


Poświęcenie... To pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl, kiedy myślę o "Dla ciebie wszystko". Już sam tytuł na to wskazuje i jesteśmy w stanie to wydedukować nie czytając książki. Ale co to właściwie jest poświęcenie? I właśnie ta powieść odpowiada na to pytanie w różny sposób. Nie skupia się tylko na poświęceniu miłości do innych, chociaż na początku miałam wrażenie, że własnie o tym będzie ta historia i się przeliczyłam. I bardzo dobrze, że nie tylko o tym było.

Cała powieść rozpoczyna się całkiem zwyczajnie. Mamy dwójkę głównych bohaterów, którzy są dorośli i mają spotkać się na pogrzebie przyjaciela. Niby nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że w młodych latach byli w sobie na zabój zakochani. Jednak ich uczucie nie miało prawa istnieć, bo ona pochodziła z dobrego domu, natomiast on był członkiem najgorszej rodziny w mieście. Po tym wstępie myślałam, że nie doczekam się niczego oryginalnego. W końcu to nie pierwsza książka z takim schematem, ale to właśnie tutaj przeżyłam pozytywne zaskoczenie.



Często się mówi, że młodzieńcza miłość nie jest prawdziwa, że to tylko zauroczenie i nic więcej, ale to bardzo krzywdzące, kiedy oceniamy po pozorach. Tak samo było z głównym bohaterem Dawsonem, który może i pochodził z patologicznej rodziny, ale jako jedyny nie wszczynał bójek w szkole, nienagannie się uczył i chciał zrobić wszystko, żeby jego przyszłość była inna, lepsza. Amanda z kolei miała wszystko, ale potrzebowała prawdziwego przyjaciela, takiego od serca i właśnie swoją bratnią duszę odkryła w Dawsonie. Wiadomo, mówiono, że chce zdenerwować swoich rodziców i się na ich odegrać, ale to wcale nie było tak. Los jednak bywa nieprzewidywalny i z różnych powodów, bohaterowie się rozstali, a ich życie potoczyło się dalej.

Czy można kogoś kochać całe życie? Ta książka odpowiada, że można. Dawson nigdy nie pogodził się ze stratą Amandy i wiedział, że nikt inny jej nie dorówna, więc nawet nie szukał drugiej miłości. Życie Amandy też nie było takie o jakim marzyła i chociaż założyła rodzinę, jej życie nie do końca było usłane różami.



Ich ponowne spotkanie doprowadziło do wielu rozmów, nie tylko na błahe tematy, ale również dosyć poważne, z których wiele może wynieść każdy z nas. To była właśnie jedna z książek, którą czytało mi się bardzo przyjemnie, która dostarczyła mi również wielu sprzecznych emocji od strachu po wzruszenie. Kiedyś bardzo rzadko płakałam nad książkami, ale teraz zdarza to mi się co raz częściej, pewnie to dlatego, że trafiam na swojej drodze na naprawdę wartościowe książki obok, których nie da się przejść obojętnie.

Wiedziałam, że na pewno nie zawiodę się na powieści, bo w końcu autorem jest sam Nicholas Sparks, ale nie sądziłam też, że książka aż tak mnie zaskoczy i to bardzo pozytywnie. Okładka i opis nic nie zdradzają, ale ja was zapewniam, że nawet środek skrywa swoje tajemnice, które odkrywa się bardzo przyjemnie. Na pewno polecam tę książkę wszystkim fanom autora, którzy jeszcze jej nie czytali oraz osobom , które lubią niezbyt szablonowe historie.

Moja ocena książki: 10/10

Już jutro oficjalnie rozpoczynają się wakacje! Mam nadzieję, że w tym roku przeczytam sporo książek, bo od września będę musiała wziąć się mocno za naukę, bo w maju czeka mnie matura. Macie jakieś specjalne plany na wakacje albo książki, bez których nie wyobrażacie sobie tegorocznego wolnego? Podajcie tytuły, koniecznie! :D

Pozdrawiam!
~Victoria
Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger