#4 "Szalone życie Rudolfa" czyli nędzna polska podróbka "Dziennika cwaniaczka"

Witajcie!

Jak Wam mijają te upale dni? Dla mnie było trochę stresu, bo wyniki rekrutacji  do liceum, ale teraz, kiedy już wszystko wiem, mogę napisać kolejną recenzję. Dziś na językach będzie powieść Joanny Fabickiej pt. "Szalone życie Rudolfa".

Książka trafiła w moje ręce przez Anię z Książkowychpodróży. Poprosiłam ją o jakąś lekką książkę i taką też dostałam, dlatego nie powinnam mieć żadnych zastrzeżeń, ale ta książka jest tak beznadziejna, że aż muszę ją publicznie skrytykować.

Rudolf, główny bohater książki, jest normalnym, cóż przynajmniej na początku się taki wydaje,  nastolatkiem z bardzo dziwną rodziną. Jego mama prowadzi ruch feministyczny, tata spotyka się z koreańską pięknością, a bratanek... Cóż musi wychowywać się w tym domu wariatów, więc nie dziwię się na kogo wyrosło to dziecko. Na głowie siedzi mu jeszcze babcia, która poznała tajemniczego Boliwijczyka. W domu tym żyje też pies Opona, którego było mi bardzo szkoda :( Wygląda to na dosyć ciekawe życie, ale...

Rudolf jest ogromną marudą. Żyje w swoim wyidealizowanym świecie, przez co nie zauważa prawdy. Uważa się za czarującego, a jest po prostu żałosny.

Moja ocena książki: 3/10

Czasem zastanawiam się czy moja ocena tej książki nie jest za wysoka. Tytułowy bohater, jest taki denerwujący, że krótką książkę ( ok. 230 stron ) czytało się dłużej. Autorka chciała stworzyć zabawną powieść, ale dla mnie w całej historii znalazło się może jedno wydarzenie, przy którym moje usta się uśmiechnęły. Reszta była po prostu żałosna.

Byłam pewna, że jest to nieudolna próba podrobienia znakomitej, rozrywkowej i co najważniejsze zabawnej książki Jeff'a Kinney'a pt. "Dziennik cwaniaczka". Ogromne było moje zdziwienie, kiedy wyczytałam, że "Rudolf" powstał aż 6 lat wcześniej. Na moje nieszczęście doczekał się kontynuacji, której na pewno nie przeczytam i Wam również odradzam.

Chciałam, żeby pierwszy typowo wakacyjny post, był słoneczny, ciepły, ale niestety się nie udało :( "Szalone życie Rudolfa" miało mi umilić wolny czas, ale chyba go pogorszyło. Na sam koniec dodam, że jeśli chcecie sięgnąć po książkę w tym stylu to lepiej zaopatrzcie się w "Dziennik cwaniaczka", który czytałam kilka lat temu, ale nadal lubię do niego powracać.

Wiem, że znowu tak krótko :( Ale nie przepadam za pisaniem negatywnych recenzji. Jak zaczynałam jedne słowa, które mi się cisnęła na klawiaturę to : brak słów. Bo właśnie te dwa wyrazy oddają całą powieść.

Na koniec tylko takie krótkie pytanie do Was. Jak Wam idzie czytanie w wakacje, macie dużo czasu czy wyjazdy Wam na to nie powalają?

Do następnej, oby już pozytywnej recenzji!


~Victoria 

19 komentarzy:

  1. Zamawiałam ostatnio książki i zastanawiałam się właśnie nad tą. I jak ja się cieszę, że jej nie zamówiłam!
    A czytanie jak na razie idzie mi bardzo dobrze, gorzej będzie w sierpniu, bo będzie więcej wyjazdów. ;)

    Pozdrawiam serdecznie! 
    zaczytanekoty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamawiaj jej! Jeśli już to pożycz i sama oceń, ale nie zamawiaj, bo szkoda wydać pieniądze na takiego bibelota :P Ja właśnie 12 lipca wyjeżdżam i nie wiem jak się rozstanę z tym blogiem :'( Będzie tutaj tak smutno :'( A na obozie nie można używać telefonów albo godzinę dziennie -.- Ja nie nadążę z czytaniem postów, a co dopiero pisaniem swoich :(

      Usuń
  2. Recenzja godna poszanowanego krytyka literackiego :-) nie zostawilas na książce suchej nitki

    OdpowiedzUsuń
  3. Zjechałaś tę książkę od góry do dołu! To dobrze, teraz wiem, że nigdy nie powinnam nawet po nią sięgać, szczególnie przez scenę, którą mi opowiedziałaś.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę żebyś następnym razem mogła zrecenzować książkę, która Ci się spodoba!
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następna książka jest o niebo lepsza :) Ciekawa, intrygująca... Wydaje mi się, że przypadłaby ci do gustu :)

      Usuń
  4. Uwielbiam Dziennik cwaniaczka, jak dla mnie żenujące wydają się wszystkie polskie podróbki, jak te zagraniczne o jakimś Nacie (?). Nie jestem pewna, cos o jakims luzaku. Ostatnio widzialam jednak książkę w tym stylu o dziewczynie i tez mnie odrzucili. Dziennik cwaniaczka to nowy "klasyk" dla młodszych czytelnikow, a rynek ze dwa lata temu został zasypany podobnymi książkami. Zupełnie jak ostatnio ogrom podróbek Zniszcz ten dziennik. Bezsens.
    Pozdrawiam
    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale najbardziej rozbawiło mnie to, że Rudolf wcale nie jest podróbką, bo został napisany wcześniej. A jest totalnie beznadziejny! Też nigdy nie zrozumiem, dlaczego wszyscy wzorują się na innych. Sukces np. "Zmierzchu" i nagle co druga książka jest o wampirach -.-

      Usuń
  5. Oj, szkoda, że ta książka tak słabo wypadła... dobrze przynajmniej, że to jednak nie podróbka, bo tego to już bym nie zniosła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Tylko to ratuje całą tą historię!

      Usuń
  6. Chcaiłaś coś krótkiego, to dostałaś ;) Tak naprawdę Rudolf także mnie nie zachwycił, chociaż nie był najgorsza książką jaką przeczytałam.
    Pozdrawiam :)
    ksiazkowepodroze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu nawet przy znienawidzonych przez mnie "Krzyżakach" wypada dużo gorzej ;(

      Usuń
  7. Nie czytałam ani Dzienniczka Cwaniaczka, ani Rudolfa. Czytałam Mikołajka przez pół podstawówki i mimo, że znałam te historie na pamięć to ani razu mi się nie znudził :D
    Więc jeśli chodzi o książki tego typu to zdecydowanie stawiam na Mikołajka :D
    Tak mnie natchnęłaś, że może nawet przeczytam go w wakacje.

    http://blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Mikołajek to klasyka! Zawsze się w niego zaczytywałam i do dziś lubię sobie przeczytać tę historię!

      Usuń
    2. O! A ja myślałam, że jestem jedyną osobą, która wraca do książek z dzdeciństwa :D

      Usuń
    3. Jak widać nie :D Znam wiele osób, które powracają do takich książek ;)

      Usuń
  8. Od tej książki odstrasza mnie nawet okładka :D
    http://artemis-shelf.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest ona paskudna :P Tak jak główny bohater :P

      Usuń
  9. No nieźle po tej książce pojechałaś. Bardzo dobrze, że jesteś taka szczera.

    melomol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się,żeby nie było aż tak ostro. Po prostu nie lubię tej książki koniec i kropka. :P

      Usuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger