#39 "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu"

"Maisie Bean, jesteś swoim największym wrogiem. Nie ma ludzi idealnych. Staraj się, jak możesz. To wszystko, co możesz zrobić. I w zupełności wystarczy."

Witajcie!

Jest pięknie, słonecznie i temperatura przenosi nas znowu w czas wakacyjny. Czy można chcieć czegoś więcej? Jak dla mnie jest idealnie, chociaż mogłoby być trochę chłodniej, bo człowiek się przecież za bardzo męczy w szkole ;) Dlatego na ochłodę dni, a zarazem na niesamowitą podróż polecam książkę "Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu" autorstwa Anny McPartlin.

Krótko o fabule
Maisie znajduje się na wykładzie. Jest bardzo zestresowana, bo bardzo nie lubi publicznych wystąpień (zresztą kto je lubi). Najważniejsze jest jednak to, co ma przekazać. Chce opowiedzieć o śmierci jej syna Jeremy'iego, która miała miejsce 20 lat temu.

Język, fabuła, akcja!
Książka składa się z prologu, rozdziałów i epilogu. I tylko wstęp, jak i zakończenie są wydarzeniem teraźniejszym, czyli w jakikolwiek sposób nawiązują do wykładu. Wszystkie rozdziały są opowieścią. I ja z początku myślałam, że będzie to tylko historia
Maisie oraz jej przeżyć z tym związanym, ale każdy rozdział dzieli się na takie mniejsze części pisane z perspektywy Jeremy'iego, Maisie, Bridie (babcia), Valerie (siostra) i innych. Ciekawym zabiegiem było to, że te części nie koniecznie były pisane z ich perspektywy, bo ja odczuwałam tutaj obecność narratora. Dopiero tekst napisany kursywą, opisywał myśli tych osób w danym momencie. Szczerze, chyba wcześniej nie spotkałam się z takim zabiegiem, więc mnie to bardzo się podoba. 
Tak samo opis śmierci i poprzedzające je wydarzenie - jak do tego doszło, przez to, że były napisane z perspektywy Jeremy'iego, mam wrażenie, że były bardziej prawdziwe i jakoś ciężko mi było to sobie przyswoić. Właśnie ze względu na niezwykłą prawdziwość. Powiem Wam też, że sposób tej śmierci, nigdy nie przyszedł mi do głowy. Dopiero jedno zdanie przed dokładnym jej zapisem w tekście, zrozumiałam jak to się stało. Było mi przykro. Naprawdę. 
Całą książkę coś się dzieje, bo naprzemiennie dostajemy informacje, jak to wszystko wygląda z tej "prawdziwej" strony, a z drugiej mam na myśli poszukiwania chłopca. Można wczuć się w rolę matki, która cierpi po stracie swojego syna i robi wszystko, aby go odnaleźć. Co więcej, ma do siebie żal, że nie do końca go upilnowała i całe jej życie nie było normalne. Czuje się przez to winna. 

Kto jest kim?
Trochę we wcześniejszym akapicie rozgadałam się o tych uczuciach i tej formie, która ułatwia nam zżycie się z bohaterami, a co najważniejsze możemy poszukać tam empatii do drugiego. Sama Maisie od początku miała ciężkie życie - przemoc domowa, i naprawdę miałam wrażenie, że los powinien ją oszczędzić. I czym głębiej się zagłębiałam, tym bardziej przykro mi było, że jej syn nie zostanie uratowany. Reszta bohaterów miała też dobre kreacje, ale to jednak postaci Maisie utkwiła mi w pamięci i raczej szybko z niej nie ucieknie.

Estetyka
Ta książka, jak i wcześniejsza powieść autorki, której jeszcze nie czytałam pt. "Ostatnie dni Królika", jest pięknie wydana. Okładka jest taka melancholijna, estetyczna i minimalistyczna. Czyli coś co lubię. W środku też jest świetnie. Dodam to do estetyki, ale każdy rozdział nazywa się tytułem piosenki. Chociaż nazywa się, to niezbyt dobra nazwa. Po prostu ma podporządkowany tytuł jakieś piosenki, więc zabieg spotykany ostatnio co raz częściej. Ja akurat ich nie odtwarzałam, ale pewnie pasują idealnie do wydarzeń książki ;)

"Łatwo jest oceniać. Łatwo jest patrzeć na ludzi z góry, Mai. Dużo trudniej uczciwie podchodzić do innych i do siebie."

Moja ocena książki: 9/10

Jeśli szukacie książki:
* smutnej, ale zarazem niezwykle wzruszającej
* z mądrą historią, z której na pewno coś wyniesiecie
* genialnymi bohaterami, których postawa mogłaby być również użyta w rozprawkach

to jest to pozycja w sam raz pasująca! Myślę, że spodoba się wszystkim niezależnie od gustu.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins.
Pozdrawiam!
~Victoria

"Babcia twierdzi, że niektórzy ludzie rodzą się zepsuci, a kiedy rodzisz się zepsuty, albo robisz wszystko, żeby być najlepszą wersją siebie, albo się temu poddajesz."



3 komentarze:

  1. Książka zapowiada się naprawdę ciekawie! Jeżeli uda mi się znaleźć trochę czasu wolnego to bardzo możliwe, że po nią sięgnę, ale to pewnie dopiero na święta ... Wakacje, czemu byłyście tak krótkie ?!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejna książka z minimalistyczna okładka, ktora mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dziś właśnie wypożyczyłam Ostatnie dni królika i wieczorem zabieram się za czytanie <3 Pamiętam, ile emocji towarzyszyło mi czytając opowieść Maisie. cały czas miałam nadzieję, że może Jerome przeżyje... pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger