#41 "Wszystko to co wyjątkowe" - moje pierwsze spotkanie z Matthew Quickiem

Witajcie!


Ten czas tak szybko mija! Naprawdę, dopiero co, a był wrzesień, a tutaj już październik. Chociaż w sumie nie mam co narzekać, bo przecież z każdym miesiącem jest co raz bliżej wakacji. Tylko 9 miesięcy ;) Ale jak już jesteśmy w klimacie szkolnym, to warto byłoby powiedzieć coś na temat mojego pierwszego spotkania z Matthew Quickiem, którym wszyscy dookoła się zachwycają.

Krótko o fabule
Nanette jest normalną nastolatką. W tym roku kończy szkołę średnią i musi poważnie zastanowić się nad studiami. Nie ma z tym większego problemu, bo przecież jest wzorową uczennicą i najlepszą strzelającą w drużynie piłkarskiej. Cały jej świat jednak zmienia się po przeczytaniu jednej, niepozornej książki "Kosiarza balonówki". Lektura ta pochłania ją tak dogłębnie, że zdaje sobie sprawę, że to co jest dookoła niej, niekoniecznie jest takie, jakie chciałaby, aby było...

Język, fabuła, akcja!
Siedzę, wpatruję się w monitor i naprawdę mam kłopot, co napisać. Wszyscy dookoła mnie chwalą i zachwycają się Quickiem, jaki on jest wspaniały, i jakie idealne są jego książki. Powiem tak, generalnie powieść ta jest całkiem okej - zmusza do refleksji i na pewno nie jest pierwszą lepszą pozycją, o której istnieniu zapomnicie. Ale na samym początku po przeczytania około 100 stron, miałam jej tak dosyć, że nie byłam w stanie jej kończyć i musiałam siebie zmusić do tego. Nie mam pojęcia, co było tego powodem. Chyba oczekiwałam zbyt wiele i trochę się przeliczyłam, bo początek jest taki zwykły, normalny i przyjemny. Oczekiwałam czegoś więcej i dopiero, gdy ponownie wkręciłam się w tę powieść, odnalazłam to, czego szukałam. 
Ogólnie cały czas teraz trafiam na cudowne książki, po których mam kaca książkowego i po prostu nie mam ochoty czytać więcej i teraz po skończeniu tej historii też mam taki niedosyt. Chcę znać kontynuację, chociaż wiem, że zakończenie jest tak zrobione, że mam otwarte pole do popisu dla mojej wyobraźni. 
Coś co z pewnością zasługuje na wspomnienie to wiersze, które przewijają się w tej książce. Bardzo mi się to podoba, tym bardziej, że są one zazwyczaj takie luźne i tak bardzo inne, od tego, czego zmuszają nas do czytania w szkole. Mam wrażenie, że te wiersze są tutaj po prostu takie nasze i zdecydowanie lepiej przemawiają do mnie, chociaż nie ma w nich wyrafinowanych środków stylistycznych.
Cała ta historia skupia się na wkraczaniu w dorosłość i takim buncie, przez co przypominała mi trochę "Buszującego w zbożu", ale mam wrażenie, że forma obecna we "Wszystko to co wyjątkowe"jest zdecydowanie lepsza i bliższa mojemu sercu. Może obecność teraźniejszych czasów miało na to wpływ, albo fakt, że sama jestem teraz w podobnej sytuacji, więc bardziej rozumiałam zachowanie głównej bohaterki, które momentami było skandaliczne.

Kto jest kim?
Nanette, jaka jest Nanette? Myślę, że to osoba, z którą większość z nas by się utożsamiła. Jest nad wyraz rzeczywista i naturalna. Popełnia błędy, co nie jest aż takie obecne wśród głównych bohaterek. Zadziwiające jest jednak to, że jakoś specjalnie za nią nie przepadam. Jest mi totalnie obojętna, a zarazem tak bliska...
Co do reszty, każda z postaci odgrywa tutaj jakąś ważną rolę, ale specjalnego szału nie ma. Jedno jest pewne. Każdy bohater ma wady, które odgrywają ważną rolę w całej tej historii.

Estetyka
W środku książka jest wydana ładnie, tak jak lubię. Okładka też jest całkiem estetyczna, chociaż mnie lekko denerwowała ta kolorowa dziewczyna na okładce. Na szczęście, ja nie oceniam po okładce i potrafię dostrzec piękno w każdej powieści ;)

Moja ocena książki: 8/10

Książka podbiła moje serce. Nie wiem, czy to określenie jest do końca trafne, ale na pewno pasuje do mojego stanu. Czytając targały mną często sprzeczne emocje, co chyba bardziej wzbudziło mój zachwyt tą powieścią. Polecam tę historię wszystkim, a w szczególności młodzieży, bo książka jest skierowana głównie do nich i dzięki niej mogą zmienić swoją perspektywę patrzenia na świat! :)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins.

Pozdrawiam!
~Victoria

5 komentarzy:

  1. Przyznam się szczerze, że o tej książce Quicka nie słyszałam, ale chyba już chciałabym ja przeczytać. Zachęciłaś mnie.
    Czytałam za to "Poradnik pozytywnego myślenia" i "Wybacz mi, Leonardzie". Obie gorąco polecam. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat tej nie czytałam, ale wszystkie cztery inne tak. I je bardzo polecam. Szczególnie Leonarda i Niezbędnik - te dwie mi się najbardziej podobały.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo polubiłam się z tym autorem po "Niezbędniku obserwatorów gwiazd" i "Prawie jak gwiazda rocka". Czytając opis "Wszystkiego co wyjątkowe" nabrałam ochotę by i tą pozycję poznać, a może nawet posiadać na swojej półce z powodu tej oprawy w której jestem absolutnie zakochana, właśnie z powodu tych barw które Ci przeszkadzały. Po przeczytaniu twojej recenzji pozostaje pozytywnie nastawiona do lektury tej powieści i liczę, że i mi przypadnie ona do gustu. Mimo wszystko staram się jednak nie podnieść jej zbyt wysoko poprzeczki, co robi się coraz trudniejsze, patrząc na Twoją czy inne opinie. :))
    Pozdrawiam,
    biblioteka-wspomnien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. dla mnie była sentymentalną podróżą do mojego własnego młodzieńczego buntu :D Quick bardziej podobał mi się przy okazji "Poradnika Pozytywnego myślenia" gratki za wytrwałość, że nie rzuciłaś tej książki po 100 stronach :D pewnie dlatego, że w perspektywie było kolejne 100 a nie np 400 :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tematyka książki jest chyba Ci pomału bliska :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger