#44 "Zbuntowani" - czwarty "odcinek" Cimmerii

Witajcie!

Dzisiaj tak wyjątkowo, bo zazwyczaj piszę w weekendy, jednak sobotę miałam zajętą w formie świątecznych wypieków, a wczoraj do wieczora czytałam "Cierpienia młodego Wertera". Musze przyznać, że książka ta była naprawdę ciekawa, jeśli patrzymy na nią jak na szkolną lekturę. Raczej jestem nią pozytywnie zaskoczona. Teraz święta spędzę z "Dziadami", ale nie o tym ma być dzisiejszy wpis. Zapraszam do przeczytania moich wrażeń po przeczytaniu czwartego tomu serii "Wybrani"!

Krótko o fabule
Książka zaczyna się w piękny, słoneczny dzień na jednej z francuskich plaży. Allie spędza wraz z Sylvainem beztroskie chwile. On uczy ją pływać, a na w tle słychać śpiew ptaków i wystrzał z pistoletu. Jedno jest pewne, żadne z nich nie jest bezpieczne i muszą czym prędzej uciekać i powrócić do swojej rzeczywistości, która wcale nie jest taka kolorowa.

Język, fabuła, akcja!
Język, tak jak we wcześniejszych częściach, jest prosty, nieskomplikowany. Brak mu zbyt obszernych opisów, więc jest idealnie przystosowany do wieku czytelników, do których jest kierowany. Jako, że niedawno pisałam recenzję trzeciej części zbyt wiele od tego czasu się nie zmieniło. Chociaż przyznam, że ta część była dla mnie lepsza. Ciężko mi powiedzieć, czemu, ale myślę, że głównie za sprawą bohaterów, ale o tym trochę później.
Rzeczą, której tej serii nigdy nie będę mogła narzucić to przewidywalność. Oczywiście, ostateczne porachunki z Nathanielem zawsze kończą się tak samo. Naprawdę! Za każdym razem ktoś ginie, albo zostaje poważnie ranny, ale i tak Allie zwycięża. Tym razem było podobnie. Jednak cały środek opowieści nie jest aż tak przewidywalny. Często pojawiają się bohaterowie, o których istnieniu mogliśmy zapomnieć, dzieją się rzeczy trudne do wymyślenia na podstawie przebiegu zdarzeń, a największą niespodzianką, dla mnie, było zdradzenie kto jest szpiegiem. Nie będę udawać, że było mi smutno, gdy dowiedziałam się kto nim jest, bo cały czas stawiałam na kogoś innego. Co więcej, w tego typu książkach na brak akcji też się nie narzeka. Bo dotyczą one albo takich przyziemnych rzeczy jak przyjaźń, miłość, albo działa Nathaniel.

Kto jest kim?
Czy bohaterowie znacznie się zmienili od poprzedniej części? Niezbyt. W każdym razie na pewno nie główna bohaterka, dookoła której kręci się cały świat, a ona w chwilach zagrożenia nie porozmawia z przyjaciółmi, tylko sama podejmuje pochopne decyzje. Co więcej, nadal ma problem, który z chłopaków jest jej wielką miłością. Krótko mówiąc, stara bajka cały czas trwa. Jednak zdziwiłam się trochę postawą Rachel w tej części. (Rachel jest najlepszą przyjaciółką Allie) Otóż, jej zachowanie bardzo różniło się od wcześniejszego i chociaż niby wszystko się wyjaśniło, to ja nadal nie jestem przekonana i czekam co wydarzy się w finałowej części. Rachel zawsze mówiła o wszystkim Allie, a teraz podejmuje decyzje, które nie pasują do jej wizerunku w żadnym stopniu oraz jest bardziej skryta. Wydaje się, że unika głównej bohaterki, co jest naprawdę dziwne...

Estetyka
Nadal uważam, że okładka jest niezbyt estetyczna, bo zdjęcia z modelami wszystko psują i nakazałabym, aby ją wydać ponownie w ładniejszej wersji. W środku książka jest jak najbardziej przejrzysta, łatwo się czyta, dzięki czcionce, którą została wydrukowana.


Moja ocena książki: 7/10

Jak mówiłam już wcześniej książka ta jest odrobinkę lepsza od poprzedniej części. Takie główne, ładne podsumowanie pojawi się dopiero pod koniec całej serii, bo ciężko jest mi polecić tylko jedną z nich, bo to nie ma całkowicie sensu. Także czekajcie na recenzję ostatniej części!

Skorzystam jeszcze z faktu zbliżających się świąt! Życzę Wam dużo szczęścia, zdrowia, miłości, więcej czasu na czytanie, prowadzenia bloga, więcej książek i wszystkiego co najlepsze!

Pozdrawiam!
~Victoria

5 komentarzy:

  1. Ja się poddałam chyba przy trzecim tomie, historia mnie nie porwała, a nijacy bohaterowie w żaden sposób nie zaskarbili sobie mojej sympatii :/

    OdpowiedzUsuń
  2. też lubiłam Cierpienia młodego Wertera :) okładka niezbyt mi się podoba, a przewidywalność zniechęca. wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak najbardziej czytałam i w sumie skończyłam na 3 tomie ;/ Muszę nadrobic resztę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam serii i niestety nie zamierzam. Po pierwsze, podejrzewam, że główna bohaterka działałaby mi na nerwy, sądząc po twoim opisie - że podejmuje działania i nikomu nic nie mówi. Poza tym, TRÓJKĄT MIŁOSNY, którego znieść nie mogę i ostatnio porzucam książki, które go w sobie mają. Po prostu jest to moja zmora, której staram się unikać :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie, gdzie pojawiła się recenzja książki "Milion słońc".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  5. Tej serii nie znam :( szkoda, że nie wrzucilas recenzji "Cierpień". Szalenie podobal mi się Werter

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger