#48 "Gałęziste" - moje pierwsze spotkanie z thrillerami paranormlanymi



Witajcie!

Wiosna zbliża się co raz większymi krokami i nawet ja już to czuję. Nie tylko mam na myśli dłuższe dni, które tylko polepszają mój nastrój i dodają znacznie więcej energii do czytania, ale ogólnie zbliżające się święta Wielkanocy. I właśnie w takim klimacie została napisana książka Artura Urbanowicza, o której mam zamiar dziś napisać.

Krótko o fabule
Dwoje młodych studentów, Karolina Górska i Tomasz Wawenterowicz są w związku już od dłuższego czasu, jednak co raz częściej występują pomiędzy nimi różne spięcia i sprzeczki, żeby umocnić swój związek postanawiają spędzić Wielkanoc na Suwalszczyźnie, miejscu poleconym przez jednego z kolegów. Wszystko wydaje się być idealnie zaplanowane, ale po przyjechaniu na miejsce okazuje się, że ich gospodarze całkowicie o nich zapomnieli. Jednak w zamian za to oferują im pobyt u znajomych w Białodębach. Na miejscu, jednak nie wszystko okazuje się tak wspaniałe, jakie miało być. Bohaterów zaczynają męczyć koszmary, widzą nieprawdopodobne rzeczy i już pierwszego dnia zostają zaatakowani przez dzikie zwierze.

Język, fabuła, akcja!
Muszę przyznać, że moje zdanie w stosunku do tej książki zmieniało się diametralnie w zależności od momentu, na którym byłam. Momentami historia ta mi się dłużyła, bo jest sporo opisów, a ja akurat nie jestem zwolenniczką ich czytania, natomiast drugim razem tyle się działo, że sama nie wiedziałam, kiedy udało mi się aż tyle przeczytać. Muszę przyznać, że fabuła jest bardzo oryginalna i nigdy wcześniej nie spotkałam się z takimi zwrotami akcji jak w tym przypadku. Otóż, na przykład czytając epilog, miałam wrażenie, że wszystko potoczy się wedle wcześniej obmyślonego przeze mnie schematu. Nic bardziej mylnego! Koniec jest taki nieprzewidywalny, że po skończeniu tej książki nie mogłam zacząć kolejnej, bo cały czas myślami byłam z bohaterami.
Zaczynając czytać tę powieść, bałam się, że będę się bardzo bała. Na szczęście dla mnie, nie ma tutaj bardzo strasznych scen, a nawet jeśli są takie, które wywołują dreszczyk, to zazwyczaj związane są z postaciami fantastycznymi, więc nie musiałam się bać, że coś wyskoczy na mnie zza rogu ulicy ;)
Co więcej, cieszę się, że udało mi się przeczytać tę książkę przed świętami i myślę, że to też tworzy niepowtarzalny klimat. Za bardzo nie spotykam się z książkami, których akcja rozgrywa się właśnie w Wielkanoc, więc było to dla mnie bardzo niecodzienne i inne, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Książka ta jest napisana też w troszkę taki specyficzny sposób, gdyż historię poznajemy z perspektywy kilku bohaterów i czasami ciężko było mi się przestawić z myślenia jednego, na drugiego. Tym bardziej, że nie było to podkreślone, jak w innych publikacjach tego typu. Trzeba to było wywnioskować z kontekstu i czasami musiałam przez to czytać niektóre fragmenty po kilka razy, ponieważ po prostu się gubiłam.


Kto jest kim?
Bohaterowie zostali naprawdę świetnie wykreowani. Karolina jest przyszłą panią psycholog, głęboko wierzącą i zarazem bardzo dobrą osobą. Od razu wzbudziła moją sympatię. Myślę, że jej postawa jest bardzo realistyczna. To samo tyczy się Tomka, który w odróżnieniu do swojej dziewczyny jest ateistą z trochę pesymistycznym podejściem do świata. Niestety, tacy ludzie jak on przewijają się przez nasze życie, dlatego do głównych bohaterów nie mam żadnych zastrzeżeń. Kreacje bohaterów drugoplanowych również są rozbudowane, więc książkę czyta się myśląc nie tylko o wcześniej wspomnianej dwójce, ale również o Natalii czy panu Andrzeju, który swoją drogą okazał się według mnie przerysowaną osobą, ale nie ma sposobu, aby go nie polubić.

Estetyka
Bardzo podoba mi się okładka, która jest minimalistyczna i wykonana bardzo w moim stylu. Chociaż przyznaję się, że na początku nie dostrzegłam trupa wiszącego na jednym z drzew. Dopiero moja mama zwróciła na to uwagę. Do samego wydania książki też nie mogę się przyczepić, jedyne co bym dodała to tłumaczenia dialogów, które pojawiają się w języku angielskim. Wiem, że nie są one zbytnio skomplikowane, jednak są osoby, które go nie znają albo po prostu nie są pewne czy dobrze zrozumiały dany fragment i tak na spokojnie mogliby to sprawdzić.



Moja ocena książki: 7/10

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi czytać oryginalne powieści i lubi się momentami pobać. Książka zrobiła na mnie dobre wrażenie, więc pewnie niejednokrotnie sięgnę po jakiś thriller paranormalny. Krótko podsumowując całą wypowiedź warto przeczytać tę książkę, ze względu na bogate kreacje bohaterów, nietuzinkowość fabuły, wiele zaskakujących wydarzeń i za klimat świąt wielkanocnych, a że został nam do nich nie co ponad miesiąc tym bardziej warto zabrać się za jej czytanie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję samemu autorowi książki Panu Arturowi Urbanowiczowi.

Pozdrawiam!
~Victoria



8 komentarzy:

  1. Będę niebawem czytać tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię oryginale powieści i lekki dreszczyk strachu... Ale ten polski autor mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przypominam sobie, bym czytała kiedyś książkę, której akcja dzieje się w Wielkanoc. To może być dobry wybór na ten czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobała mi się ta książka :) Dopiero dziś, odnalazłam Twój blog, ale bardzo mi się tu podoba, obserwuje i zostaje na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce ale wydaje się być ciekawa 😊 Ja ostatnio ciągle mam chęć na thrillery więc pewnie trafi w moje ręce 😊
    Pozdrawiam serdecznie i zostaję.

    http://cojaczytuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. O.nie. taka książka nie jest dla mnie. Boję się każdego potwora. Wolę zostać przy ciepłych obyczajowych powieściach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu zakochalam się w tej książce i nie mogę doczekać się "Grzesznika".

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger