#50 "Never never" - Jamais Jamais


"Nie mam nic przeciwko temu, żeby każdego dnia wciąż cię na nowo poznawać, Charlie. Nie sądzę, żebym się z tym źle czuł."

Witajcie!

Dzisiaj znowu chciałabym wypowiedzieć się na temat książki, której współautorką, zaraz obok Tarryn Fisher, jest Colleen Hoover. Wiem, że ostatnio pełno recenzji pojawia się właśnie o książkach tej autorki, ale mogę przyznać, że dopiero się do niej przekonałam i teraz czytam te powieści nałogowo. Tarryn Fisher wcześniej nie znałam, ale po "Never never" oczekuje od niej czegoś naprawdę niezwykłego i może w najbliższym czasie sięgnę po książkę napisaną tylko przez nią.


Charlie czuje się jakby znalazła się w innym ciele. Nie wie, gdzie jest, jak się nazywa. Wydaje się, że wszystko zapomniała, ale każdy wydaje się ją znać. Stara się dopasować i spotyka Silasa, który rzekomo jest jej chłopakiem. Jednak okazuje się, że oboje mają ten sam problem. Nie pamiętają niczego związanego z ich wcześniejszym życiem. Jedyne co im zostaje, to odnaleźć, co im się stało i dowiedzieć się jak najwięcej o sobie.


Muszę przyznać, że ciężko było mi stworzyć jakiś w miarę dobry opis fabuły, który nie zdradziłby od razu treści całej książki. Jednak już na samym początku chcę powiedzieć, że książka mnie oczarowała i była naprawdę pozytywnym zaskoczeniem! Spodziewałam się zwykłej książki młodzieżowej, a dostałam powieść z rozbudowaną fabułą, którą naprawdę czyta się z zapartym tchem. Przyznam się, że byłam tak pochłonięta tym, co się dzieje z bohaterami, że aż zajrzałam na ostatnią stronę, co staram się robić najrzadziej jak się da.
Książka jest w sumie podzielona na trzy części. W każdej z tych części znajdują się rozdziały pisane albo z perspektywy Charlie, albo z perspektywy Silasa. Tłumaczenie jest bardzo dobre, jednak mnie po tej książce najbardziej zaciekawiła postać Tarryn Fisher. Nie znałam jej wcześniej, ale mam wrażenie, że to ona wciągnęła do tej historii bardziej gorzkie nuty, dzięki temu ta książka nie była "za słodka", a niestety, powieści Colleen Hoover dla mnie momentami takie są, za bardzo szczęśliwe i przewidywalne. Akurat tutaj zaskoczeń mi nie brakowało. Właśnie to, że akcja płynęła całkowicie inaczej niż ją sobie zaplanowałam wywarło na mnie takie ogromne wrażenie. Warto też dodać, że akurat w tym roku "Never never" otrzymało tytuł najlepszej książki młodzieżowej 2016 organizowanego przez lubimyczytac.pl! Jak na razie książki, które wygrały nie zawiodły mnie ani razu i na szczęście w tym przypadku też tak było :)




Książka ta jest słodko-gorzka i tacy też są nasi bohaterowie. Chociaż oboje wychowywali się w zamożnej rodzinie, ich życia potoczyły się całkowicie inaczej i każdy z nich ma swoją własną historię za sobą, która kształtuje ich na naprawdę prawdziwych bohaterów. Akurat tutaj ich życie rodzinne nie jest głównym wątkiem, ale dla wielu ludzi może być oznaką tego, że nie zawsze życie wygląda tak jak sobie wymarzymy i czasami najmniejszy błąd z naszej strony może spowodować ogromne konsekwencje.
Jednak wracając już tak bardziej do Silasa i Charlie, uważam, że wiele osób może się z nimi w mniejszym stopniu utożsamić. Warto zaznaczyć, że też mają po te kilkanaście lat, są młodzi, nierozważni i dopiero się uczą. W każdym razie, ja ich postawy bardzo lubię, chociaż nie zawsze się z nimi zgadzałam, to rozumiałam ich postępowanie.



Moja ocena książki: 9/10



Naprawdę książka ta jest warta przeczytania przez każdego, kto lubi trochę niejasne historie z niebanalną akcją. Bohaterowie też są bardzo przekonujący i jedyne co nam grozi, to to, że możemy tak się wczuć w tą całą powieść, że potem ciężko nam będzie przeczytać coś innego. Ja miałam akurat po tej powieści takiego małego kaca książkowego, bo cały czas myślami byłam i trwałam przy Silasie i Charlie. Co więcej, okładka też zachwyca, dlatego nie pozostaje mi nic innego tylko czekanie, bo może się uda i autorki znowu postanowią napisać coś razem.

Pozdrawiam!
~Victoria

"Musisz mi coś obiecać. Daj mi słowo, że nigdy już nie przestaniesz mnie kochać. Nie chcę cię znowu zapomnieć. Nie chcę zapomnieć ani jednej chwili spędzonej z tobą."




7 komentarzy:

  1. Lubię takie książki, więc nie mówię nie. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamiar kiedyś po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i w sumie nie była zła, ale mi to połączanie autorek nie przypadło do gustu. Widać, że zakończenie było pomysłem Fisher, a nie Hoover.

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja siostra uwielbia ksiązki tej autorki, a ja się dopiero do nich powoli przekonuje... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka choć mojej jednej z ulubionych autorek nie jestem przekonana nią. I raczej jej nie przeczytam.
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Zanim ją przeczytałam, to nie wiedziałam czego się spodziewać. Była bardzo fajna. Pomysł jest dość nietypowy i to jest w tym super. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zauważyłam, że ostatnio mocno lubujesz się w takich książkach. :) nie znam nic Coleen, muszę zgłębić się w temat.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger