#52 "Kiedy odszedłeś" - czyżby to była część pisana na siłę???


Witajcie!

Jest koniec kwietnia, a pogoda zdecydowanie nie zachęca do wychodzenia na dwór, ale wydaje mi się, że nie jest tak źle, bo przynajmniej mam czas, żeby popisać, a nie korzystać z promieni słonecznych. Dzisiaj pojawiam się z troszkę gorzką recenzją drugiej część "Zanim się pojawiłeś" - "Kiedy odszedłeś". Od razu zastrzegam, że w recenzji mogą się znaleźć spoilery, dlatego czytacie na własną odpowiedzialność.

Minął rok od śmierci Willa Traynora, a Louisa Clark stoi tak naprawdę w miejscu. Pozwiedzała trochę Europę, ale ostatecznie osiadła w Londynie i pracuje w barze na lotnisku. Prowadzi monotonne życie. Zrezygnowała z dalszego kształcenia, jej mama wydaje się być na nią wiecznie obrażona, a ona cały czas odczuwa w swoim sercu pustkę po stracie Willa. Wszystko się zmienia, kiedy wchodzi na dach i przestraszona obecnością młodej dziewczyny, spada z wysokiego piętra. Ma ogromne szczęście, że przeżyła, a w jej życiu pojawia się tajemnicza dziewczyna, która podaje się za córkę Willa.


Sięgając po kontynuację historii Lou byłam bardzo podekscytowana, bo bardzo ją polubiłam i byłam ciekawa jej dalszej historii. Powiem szczerze, że się rozczarowałam. Miałam nieodparte wrażenie, że autorka pisała drugą część na siłę, może dla pieniędzy, a może po prostu chciała zadowolić fanów dopisując im wymarzoną kontynuację. Nie wiem, jaki miała motyw, ale naprawdę mogła odpuścić i napisać i stworzyć historię kogoś nowego najwyżej wykorzystując pomysł użyty w tej powieści. Jednak dla mnie cała ta fabuła była bardzo nieprawdopodobna i naciągana, tak po prostu. Pojawienie się córki Willa, o której nikt nie wie, było dla mnie śmieszne. Szczerze, przeczytałam te książkę do końca, bo byłam ciekawa, jak zakończy się ta cała absurdalna sytuacja.



Nie mogę się przyczepić o styl ani o tłumaczenie w tej książce, bo naprawdę jest na dobrym, wysokim poziomie. Fabuła nie przypadła mi do gustu i chociaż uważam, że sam pomysł może i nie jest zły, to jednak nie pasuje to do historii Lou, i tak naprawdę to jest mój największy zawód. Rozumiem, że autorka chciała pokazać cierpienie tej młodej dziewczyny po utracie ukochanego i próbę odbudowy i dalszego życia bez niego, ale cały wątek z jego córką był dla mnie zbędny. Na pewno miłośnicy Louisy, która jest kolorowa i zawsze pozytywnie do wszystkiego nastawiona, nie będą zadowoleni jej postawą w "Kiedy odszedłeś", ale to jestem jeszcze w stanie zaakceptować. Przecież każdy z nas przeżywa żałobę na swój własny, indywidualny sposób i Lou straciła swoje chęci do życia, czego bardzo mi brakowało. Co jeszcze? Na pewno odczuwalny jest też brak Willa w tej części. Książka wydaje się taka pusta, jakby była niepełna.


Co na pewno mi się podobało to okładka, ogólnie uważam, że pomysł wydania wszystkich książek autorki w podobnych aranżacjach jest naprawdę genialne! Mnie się to bardzo podoba i ogólnie uważam, że w takim stanie książki są bardzo urocze.



Moja ocena książki: 5/10

Ostatecznie zdecydowałam się na mocną piątkę, ale w większości przemawiałam przeze mnie sentyment do bohaterów i całej tej historii. Druga część jest znacznie gorsza od pierwowzoru i brakuje jej tego pierwiastka, który by bardzo zainteresował czytelnika. Moim zdaniem Jojo Moyes za bardzo starała się stworzyć coś ciekawego i jak często jest w takich przypadkach, skończyło się niezbyt interesująco. Na pewno "Kiedy odszedłeś" mnie zawiodło, ale chciałabym przeczytać jeszcze inne książki tej autorki. Co jeszcze wpłynęło na moją ocenę prócz sentymentu, to styl, który jak pisałam jest dobry i wydanie.

Pozdrawiam!
~Victoria

13 komentarzy:

  1. Ta powieść stoi na mojej półce już kilka miesięcy, ale nie mogę się za nią zabrać. Boję się, że zniszczę sobie dobrą opinię o historii Lou

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam pierwszą część i nie mam zamiaru sięgać po kolejną, bo czytałam wiele podobnych opinii - że sprawia wrażenie pisanej na siłę. Nie chcę się rozczarować, więc zakończę na tej pierwszej części, która wywołała u mnie niesamowite emocje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jeszcze nie jestem gotowa na powieści tej autorki :( jednak co jest zastanawiające czytałam wiele różnych opinii na temat tej książki, od skrajnie agresywnych na wychwalających. Podobnie jak Ty uważam , ze prawda musi być gdzieś pośrodku.
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo często jest tak, że czytelnicy w kolejnych częściach doszukuja się świetnej historii. Mnie pierwsza część nie porwała, więc zrezygnowałam z czytania drugiej i jak widzę, nie powinnam żałować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam dopiero w planach pierwszą część, więc wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wrażenie że wiele kontynuacji bestselerów jest pisana na siłę i dla pieniędzy... I o ile "Kiedy się pojawiłeś" sięgnę, to po kontynuację... nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O raju, ja wiem że kontynuacje nie zawsze są trafione, ale już kolejny raz spotykam się z opinią tej książki, że nie zachwyca tak jak poprzednia ;/ O raju i co ja mam zrobić ? :D
    Chcę ją przeczytać bo jestem ciekawa losów Lou, ale się boję :D Ale pewnie sięgnę kiedyś jak juz ją gdzieś dorwę :D

    Buziaki,
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam obie części i mam podobne odczucia jak Ty, co do tej drugiej.
    Jednak, przeczytać zawsze warto 😉
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przepadam za twórczością autorki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam do czynienia jeszcze z pierwszą częścią ani drugą, jednak oglądałam film, który bardzo mi się spodobał. W najbliższym czasie chciałabym przeczytać te dwie książki, chociaż po twojej recenzji wydaje się być trochę nudna...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam pierwszą część, ale nie wiem, czy chciałabym przeczytać kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mimo iż bardzo podobała mi się ksiązka Zanim się pojawiłeś jakoś nie mogę się przekonać do tej części. Dla mnie historia Will i Lou się zakończyła wraz z częścią pierwszą i tyle. Poza tym często właśnie czytam takie opinie pomiędzy, więc chyba nie mam czego żałować. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się z Tobą, kontynuacja wypadła słabiej od pierwszej części. Czytało mi się ją gorzej i właściwie sam pomysł na fabułę też nie porywał...
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów! :)
    PS2. zapraszam również do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger