Brooklyn



Witajcie!

Dzisiaj zaczęły się matury, a ja korzystając z tego, że mnie czeka to dopiero za rok nadrabiam różne zaległości książkowe i filmowe, bo w końcu dodatkowe kilka dni wolnego zawsze daje nam więcej czasu. I takim oto sposobem pojawiam się dzisiaj z recenzją filmu "Brooklyn". Jest to ekranizacja książki o tym samym tytule autorstwa Colma Toibina, ale jak zauważyłam nie jest to za bardzo popularna książka. Tak naprawdę sama dowiedziałam się, że film jest ekranizacją książki, ponieważ był nominowany do Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany.

Film ten opowiada historię młodej Irlandki, Eilis Lacey, w której rolę wcieliła się Saoirse Ronan, która wyjeżdża ze swojego ojczystego kraju do Ameryki. Cała historia dzieje się w latach 50 XXw., więc Eilis jest tak naprawdę pozostawiona w wielkim świecie, jedyne wsparcie ma ze strony znajomego księdza, który załatwił jej pracę i może liczyć na listy od swojej siostry. Jak zawsze w takich filmach, dziewczyna poznaje przystojnego Włocha (w tej roli Emory Cohen) i równie ważny staje się wątek miłosny.



Akurat w tym filmie zachwyciła mnie gra aktorska. Po pierwsze, na wspomnienie zasługuje sam dobór aktorów. Nie są oni zbyt znani, albo po prostu ja jeszcze wcześniej ich nie spotkałam i właśnie przez to oglądałam ten film z większym zaciekawieniem. Co więcej, ich gra aktorka też jest bardzo przekonująca i bardzo prawdziwa. Nie wyczuwa się tutaj fałszywości i zbytniego koloryzowania, co niestety, ciągle spotyka się w hollywoodzkich filmach.

Na pewno na odnotowanie zasługuje również sam temat, bo chociaż i tak w pewnym momencie miłość wychodzi na pierwszy plan, to fabuła porusza również problem emigracji, samotności, tęsknoty. Są to tak prawdziwe i często bliskie nam tematy, że ten film może wywoływać różne emocje. Ja naprawdę bardzo rzadko wzruszam się na filmach, ale w tym przypadku naprawdę płakałam.


Myślę, że ten film naprawdę ma w sobie "to coś", bo w 2016 roku był nominowany aż w trzech kategoriach do Oscara, a jak wiadomo to najbardziej prestiżowa nagroda filmowa. I chociaż ostatecznie żadnego nie zdobył, to osiągnął inne sukcesy, gdzie najbardziej powtarzającym się wyróżnieniem jest "Najlepsza aktorka pierwszoplanowa".

Już na sam koniec, chciałabym polecić wszystkim ten film, bo wydaje mi się, że nie jest zbytnio znany, a według mnie naprawdę na ten rozgłos zasługuje. Cieszę się, że po długich namowach siostry ostatecznie go obejrzałam. Na pewno będzie to mój ulubiony film do końca życia i nie raz powrócę do tej pięknej historii.


Pozdrawiam!
~Victoria

11 komentarzy:

  1. W wolnej chwili muszę obejrzeć, uwielbiam filmy w takim klimacie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę koniecznie obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. przeczytaj książkę, jest równie piękna :D uwielbiam tę historię, bo na kartach książki odnalazłam emocje, które sama odczuwam. uwielbiam :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednej z wielu filmów, które czekają w kolejce. Na pewno jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przypomniałaś mi o tym filmie, bo bardzo chciałam go swego czasu obejrzeć i jakoś uleciał mi z głowy. To zdecydowanie coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Filmy w takim klimacie bardzo lubię. Z chęcią go obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam jeszcze o tym o tym filmie, chętnie go obejrzę :)
    Pozdrawiam!
    http://biblioteczkapati.blogspot.com/2017/05/ksiazka-tylko-przedmiot-dyskusyjny-klub.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tym filmie, ale już wiem, że kiedyś go obejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podobał mi się ten film :) cieszę się, że się posluchalas i obejrzałas

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger