#55 "Anioł stróż" - intrygujące połączenie thrillera z romansem


Witajcie!

Rok szkolny mogę już uznać za zamknięty, więc mam czas, żeby w końcu coś napisać. Czerwiec był najgorszy, bo nagle wszystkim nauczycielom brakowało ocen do wystawienia i miałam nawał wszelakich kartkówek i sprawdzianów, ale na szczęście, oceny już są wystawione, więc mogę poświęcić się temu, co lubię najbardziej - czytaniu i pisaniu.


"Anioła stróża" Nicholasa Sparksa czytałam już jakiś czas temu. Długo zabierałam się do tego, aby w końcu ją przeczytać i tak samo długo zbierałam się do napisania recenzji. Natłok myśli i zajęć nie ułatwiał mi sprawy, ale w końcu nastał ten dzień :D
Książka opowiada historię Julie Barenson, która ma 25 lat i straciła męża w wyniku choroby. Jedyne, co jej po nim pozostało to szczeniak doga niemieckiego - Śpiewak. I tak zaczyna się cała historia. Następnie przenosimy się o cztery lata i poznajemy życie bohaterki już cztery lata po śmierci męża. Poznajemy ją, jej psa i Richarda oraz Michael'a. Oboje są w niej zakochani, każdy na swój własny, zagadkowy sposób, i tylko jeden z nich zyskuje na sympatię pupila Julie, który w końcu jest jej "małym" aniołem stróżem.


Nicholas Sparks posiada swój styl pisania powieści i w szczególności dostrzegam taki kanon w jego pierwszych książkach. Co raz to nowsze, zaskakują mnie na swój sposób i właśnie tak było z "Aniołem stróżem". Sam autor pisał, że praca nad tą powieścią trwała długo, bo była to pierwsza historia z dreszczykiem w tle. Muszę przyznać, że całość wyszła genialnie. Nie spodziewałam się, że potrafi on aż tak dobrze pisać. Po tej książce pokochałam go jeszcze bardziej. Stworzył historię lekką w czytaniu, z dobrze wykreowanymi bohaterami i interesującą historią. Składniki na sukces miał i połączył je z rozwagą i takim oto sposobem powstał "Anioł stróż".
Jeśli mam być szczera, to strasznie obawiałam się tych elementów thrilleru, ale teraz wiem, że zupełnie niepotrzebnie. Ostatnimi czasy, czytałam wiele historii w tym stylu i Sparks wcale nie jest gorszy od innych autorów, którzy specjalizują się bardziej w kryminałach/thrillerach.




Dużym atutem tej historii są bohaterowie, a w szczególności ten czworonóg. Śpiewak jest takim cudownym psem, nad wyraz mądrym, że można by przypuszczać, że drzemie w nim dusza człowieka. To przez niego na mojej twarzy malowały się różne emocje od uśmiechu po lęk.
Sama główna bohaterka nie jest wspominana przeze mnie jakoś szczególnie, dlatego, że Julie jest bardzo normalna, ma ciężką przeszłość i przez to jestem w stanie wybaczyć jej absurdalne momentami zachowanie.
Teraz jak patrzę na tę książkę, to widzę, że autor zastosował trójkąt miłosny, zanim to stało się modne :D Adoratorzy bohaterki są jak ogień i woda. Oboje tak różni, a zarazem intrygujący. W szczególności nowy w mieście Richard.


Nie mogę powiedzieć za dużo, bo boję się, że zdradzę ważne wątki, których odkrywanie sprawiło mi niezłą frajdę i jest to akurat rzecz, która najbardziej ciągnie mnie do mrocznych historii. Lubię siedzieć i zastanawiać się nad kolejnymi krokami śledztwa, które tutaj jest inaczej przedstawione, bo od razu wiemy, kim jest "ten zły", ale jego schwytanie wcale nie jest takie proste.



Moja ocena książki: 8/10

Polecam wszystkim tę książkę, bo to naprawdę ciekawa pozycja na nudne wieczory. Wydaje mi się, że jest to dobra lektura, dla wszystkich, którzy chcą zacząć swoją przygodę z dreszczowcami, bo ona nie jest aż taka straszna. Powtórzę się jeszcze raz, że autor wykonał świetną pracę (bo naprawdę taka jest) i nie czekajcie tylko lećcie do najbliższej księgarni, żeby ją kupić :D

Pozdrawiam!
~Victoria

4 komentarze:

  1. Czytałam tę ksiązkę i rzeczywiście jest bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta przygoda czytelnicza jeszcze przede mną, z chęcią sięgnę po książkę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  3. czytałam, piękna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też czytałam i bardzo mi się podobała. Polecam "Bezpieczną przystań" Sparksa. Klimat lekkiego dreszczowca też tam jest

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger