#59 "Prawo Mojżesza" - niezwykłe dziecko i niespotykany dar



"Jestem bardzo zwyczajną dziewczyną, Mojżeszu. Wiem o tym. I zawsze będę. Nie potrafię malować. Nie wiem, kim jest Vermeer czy Manet. Jeśli jednak myślisz, że w zwyczajności może być piękno, to dajesz mi pewną nadzieję. I być może kiedyś pomyślisz o mnie, gdy będziesz potrzebował ucieczki przed cierpieniem w swojej głowie."

Mam wrażenie, że o "Prawie Mojżesza" Amy Harmon było bardzo głośno. Wszędzie widziałam same zachwyty na temat tej książki, chyba w tamte lato bardzo często gościła na zdjęciach na bookstagramach, więc gdy w końcu znalazłam czas to postanowiłam zobaczyć, czym wszyscy byli aż tak zachwyceni. Jeszcze moja siostra powiedziała, żebym uważała, bo ona nie raz się sparzyła na książkach uwielbianych przez tłumy i mam wrażenie, że powiedziała to w złą godzinę.

Mojżesz Wright został znaleziony w pralni. Był dzieckiem cracku i tylko tak był postrzegany przez całe miasteczko Levan. Tam gdzie był Mojżesz, były też kłopoty. W końcu w wieku osiemnastu lat zamieszkuje tam na stałe ze swoją prababcią Gi. Jedyną osobą, która go nie odtrąca jest Georgia, sąsiadka.

Już na samym początku wiemy, że ta historia nie skończy się dobrze. Georgia mówi o tym czytelnikom już w prologu, więc mamy nie nastawiać się na nic nadzwyczajnego. To nie ma być powieść, którą szybko zapomnimy, więc przeważające tam uczucia to ból i cierpienie. 


Książka ta składa się z dwóch części "PRZED" i "PO". Łatwo wywnioskować, że chodzi tutaj o czasy przed i po "zerwaniu", które nie jest tutaj dobrym słowem, bo bohaterowie nigdy tak naprawdę nie byli do końca razem, ale myślę, że na potrzeby recenzji mogę tak napisać, bo nie chcę za dużo wyjawić, a taka była moja pierwsza myśl po przeczytaniu prologu. każda z części ma po około 15 rozdziałów, a narratorami w naszej powieści są właśnie Mojżesz i Georgia. 

Jeśli chodzi o samą fabułę, to mam wrażenie, że ciekawie zaczyna się robić dopiero pod koniec. Początek był dla mnie tragiczny. Wszystko było takie nudne, oklepane, połowa miejsca to opisy bohaterów, brak takiej właściwej akcji. Przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Co więcej, nie podoba mi się ta książka w środku. Mam wrażenie, że przez to męczyłam tą książkę jeszcze dłużej. Bo właśnie ta powieść ma około 350 stron i zawsze takie książki pochłaniam w kilka dni, natomiast z nią męczyłam się prawie tydzień. 

Główni bohaterowie też mnie denerwowali. Mojżesz przez cały czas podkreślał to, że jest czarnoskóry. Co więcej, przez to, że był dzieckiem cracku posiadał niezwykły dar spotykania zmarłych. I właśnie to była rzecz, która mnie bardzo zdziwiła i zarazem zdenerwowała w tej książce, ponieważ w opisie nie było o tym żadnej wzmianki i nastawiłam się na zwykłą powieść obyczajową i właśnie takie coś chciałam otrzymać, a nie bohatera z nadprzyrodzonymi zdolnościami.

Tak samo Georgia - dziewczyna ze wsi. Była tylko jedna sytuacja, w której Mojżesz ją poprawia, bo używa takich zwrotów bardzo typowych dla ludności wiejskiej. I tylko w tym momencie było to widoczne. Moim zdaniem powinniśmy w takiej sytuacji iść konsekwentnie. Albo Georgia cały czas jest dziewczyną ze wsi, albo nie nazywamy jej tak w negatywnym znaczeniu i wtedy nie musi ona mówić w wiejski sposób.


Światełkiem w tunelu była postać Dawida, który pojawia się na drodze Mojżesza i ostatecznie bohaterowie zostają przyjaciółmi. Jest on naprawdę ciekawą postacią, której nie da się nie lubić i właśnie o nim jest druga część tego cyklu, dlatego na niego też się skuszę, bo myślę, że dla Dawida naprawdę warto.

I jak wcześniej pisałam, że początek jest nudny, to końcówka jest zadowalająca. Zaczyna się coś dziać. Otóż na jaw wychodzą sprawy pewnego morderstwa i właśnie to sprawia, że robi się ciekawie, a nawet chcemy się dowiedzieć, kto jest tym mordercą. Jedno jest pewne, ktoś, kto był w towarzystwie Mojżesza inaczej zamordowani nie mieliby szansy, aby się z nim komunikować.

Nie wiem czy warto czytać, czy nie. Myślę, że dla wielu osób ta książka naprawdę była genialna i może przez to wymagałam za dużo, naprawdę nie wiem. Ostatecznie oceniam książkę na mocną 5, bo Dawid i sprawa morderstwa, to było coś godnego uwagi.

Moja ocena książki: 5/10



Pozdrawiam!
~Victoria

10 komentarzy:

  1. Skoro książka na początku jest nudna, to raczej do niej nie zajrzę, bo znając życie w połowie się poddam i zrezygnuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie raz spotkałam się z tym, że w opise ksiażki nie ma wzmianki o ważnych kwestiach, które będą poruszone w lekturze. To denerwuje, ale czasami wpływa na pozytywny odbiór, pewnego rodzaju zaskoczenie. Jednak widze, że tu chodziło o bardzo ważną kwestię. Książka pomimo twojej słabej oceny mnie zaintrygowała. Chciałabym sama się z nią zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie mimo tych zachwytów jakoś książka specjalnie nie interesowała. Bardziej mnie przekonuje ostatnia książka autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację, ta książka można powiedzieć, że królowała na Instragramie. Wszędzie było jej pełno. Ja jednak po nią nie sięgnęłam i jak widać chyba miałam rację. Z tego co piszesz wnioskuje, że nie lubię takich historii. Zero jakiejkolwiek magii i sił nadprzyrodzonych to jest mój priorytet.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Tym razem ją sobie raczej dopuszczę,jest wiele innych książek do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydawała się taka fajna. 5 niby dobra ocena ale tym razem nie cieszy. Pozdrawiam
    http://przystanekszczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm "Making faces" mnie zachwyciło, dlatego mimo wszystko chciałabym dać szansę innym książkom autorki, choć wiele różnych opinii o tej książce czytałam ;) Chyba zdecyduję się wyrobić sobie własne zdanie o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę mam na liście czytelniczej, ale zawsze mnie od niej coś odciąga. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie nie była genialna xD Czytałam ją już jakiś czas temu i traktuję ją raczej jako 'nawet mi się podobało, ale bez przesady'. Coś tam nie pasowało w tej książce, ale nawet nie pamiętam już co xDDD (mogłabym zerknąć do swojej recenzji, żeby się przekonać...)(tak, poszłam zobaczyć xD) Oo, byłam zaskoczona kolorem skóry Mojżesza, bo miałam wrażenie, że wzięło się to znikąd :P Mnie się spodobał ten dar Mojżesza, byłam nim zachwycona, haha :D I Tag był moim ulubionym bohaterem ^_^ (ale dotychczas nie przeczytałam powieści o nim... pewnie już tego nie zrobię xD nie ciągnie mnie zbytnio do zapoznania się z nią)

    OdpowiedzUsuń
  10. Morał z tego płynie jeden: słuchaj się siostry :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger