#65 "Zachód słońca w Central Parku" - od przyjaźni do miłości


"Książka daje ci większość rzeczy, których szukasz w związku. Rozśmiesza cię, wzrusza, przenosi w miejsca, o których nawet nie słyszałaś, i uczy wielu rzeczy. Możesz ją zabrać na kolację. A jeśli ci się znudzi, odłożysz ją bez wyrzutów sumienia. Czym to się różni od zwykłego życia?" 

"Zachód słońca w Central Parku" autorstwa Sarah Morgan to druga część cyklu: Pozdrowienia z Nowego Jorku. Główną bohaterką tej historii jest Frankie, młoda dziewczyna, która skrywa się za swoimi okularami, książkami i roślinami. Nie wierzy w prawdziwą miłość, nie znosi ślubów, a wszystko przez rozwód rodziców. Cała jej postawa zaczyna się kruszyć po spotkaniu z przyjacielem Mattem, bratem jej najlepszej przyjaciółki.

Przeczytałam drugą część tego cyklu, bo byłam pewne, że książki nie są ze sobą powiązane. Dopiero teraz spostrzegłam, że bohaterką pierwszej części - "Bezsenność na Manhattanie" jest Paige, najlepsza przyjaciółka Frankie. Cóż, cieszę się, że książki nie są ze sobą aż tak powiązane i dzięki temu, nie miałam żadnych problemów w czytaniu. Jest to pierwszy plus tej historii :)

Na pewno nie możemy oczekiwać, że ta książka będzie bardzo pouczająca, czy nieszablonowa. Tak naprawdę zaczynając tą powieść, wiedziałam, jak ona się skończy. Miała to być historia, która pozwoli mi się zrelaksować oraz miło spędzić z nią czas i nie zawiodłam się. Dodatkowo, momentami się uśmiałam i całe moje wrażenie jest pozytywne.



Bardzo podobały mi się "złote myśli" bohaterów wypisane przed każdym rozdziałem. Czasami były humorystyczne, momentami miałam wrażenie, że już je gdzieś słyszałam, ale dało mi to poczucie lepszego poznania bohaterów. I miałam dowody na to, że Frankie naprawdę widzi świat raczej w ciemnych kolorach, a jej przyjaciółka Eva to ogromna romantyczka.

"Jeżeli wciąż oglądasz się za siebie, jak się przekonasz, co jest przed tobą?"

Jak już wcześniej wspominałam, książka jest przewidywalna, ale mam wrażenie, że od początku miała taka być. Autorka postanowiła skupić się na miłości, która powstała z przyjaźni i myślę, że to całkiem ciekawy temat. Dodatkowo wplotła w swoją historię inne wątki, które nie były aż takie radosne. Mam tutaj na myśli życie Roxy, która została sama z małym dzieckiem i musi zacząć sama radzić sobie w życiu. Wydaje mi się, że to był dobry pomysł, aby pokazać trochę goryczy w tej historii i mnie to zadowala.

Tak naprawdę sięgnęłam po tę książkę ze względu na akcję, która toczy się w Nowym Jorku. Lubię to miasto i mam nadzieję, że kiedyś je zobaczę na własne oczy, jednak w tej historii kluczowym miejscem był Central Park, który mógł być lepiej opisany. Czuję lekki niedosyt, bo cały czas w powieści podkreślano, że bohaterowie idą do Central Parku, ale jego opisu zbyt wiele nie było. Tak naprawdę mógł to być każdy jeden park. Natomiast autorka skupiła się na opisie Puffin Island i tutaj poczułam wyspiarski klimat, a nawet słyszałam szum fal i piasek pod nogami. Także to zdecydowanie działa na korzyść książki :)



"Życie jest jak mewa. Nigdy nie wiesz, czy nie narobi ci na głowę."

Zawiodłam się jednak na głównej bohaterce, Frankie. Poznajemy ją jako twardą, niewierzącą w miłość kobietę, a mam wrażenie, że jej zmiana zaszła zdecydowanie zbyt szybko. Myślę, że na osobę, która nigdy nie wierzyła w miłość, zbyt szybko uległa urokowi Matta. I chociaż próbowała udawać przed innymi, że cały czas jest taka sama, to jednak my, czytelnicy, znając jej myśli, wiemy, że tak naprawdę "wpadła" już na pierwszym spotkaniu. Zdecydowanie za szybko.

Jeśli chodzi o kreacje innych bohaterów to nie mam im nic do zarzutu. Czasami zachowywali się zbyt idealnie i to na pewno czuło się w tej książce, że jest zbyt wyidealizowana, ale myślę, że sięgając po tą książkę jesteśmy na to przygotowani. W każdym razie ja byłam, więc nie odczuwam tutaj żadnego zaskoczenia.

Moja ocena książki: 6/10



Spędziłam z tą historią naprawdę dobry czas. Mogłam na chwilkę pomieszkać w Nowym Jorku, z czego bardzo się cieszę i jestem zadowolona z tej książki. Wiadomo jest to raczej książka dla romantyczek, lubiących czytać o miłości, które nie mają nic przeciwko schematom. Mimo wszystko polecam. W szczególności po wyczerpującej pracy :)

"Przyjaciele są jak folia bąbelkowa. Chronią przed uderzeniami."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu HarperCollins.
Pozdrawiam!
~Victoria


18 komentarzy:

  1. To książka idealna na jakiś ponury dzień. Może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobra poczytajka według mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu nie? Książki, które oferują nam chwilkę wytchnienia i relaksu są zawsze pożądane :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż do ostatnich akapitów myślałam, że się skuszę. Brak realistycznego rozwoju postaci to jednak jest dla mnie bardzo duży minus. A szkoda, bo właśnie szukam jakichś relaksujących powieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro to książka dla romantyczek, które nie mają nic przeciwko schematom to chyba powinnam dać jej szansę :D
    Pozdrawiam :)
    https://czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi czasem schematy nie przeszkadzają, o ile autor potrafi zaciekawić i wciągnąć nas w swoją historię. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro można się uśmiać, to chyba będzie idealna na ponure jesienne wieczory :). Zapamiętam!

    Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie jest to mój priorytet, ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  9. Opis głównej bohaterki chyba trochę pasuje do mnie, ale mimo wszystko nie lubię powieści romantycznych, więc raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę martwi mnie kreacja głównej bohaterki, ale z przyjemnością ją kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już czytałam recenzję tej książki i muszę przyznać, że wydaje się być naprawdę ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ojej, ten różowy kolor nie jest dla mnie :( fajny pomysł z cytatami przed każdym rozdziałem, lubię takie rozwiązania. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale mnie nie prezkonuje jakoś ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też lubię książki ale filozoficzne i naukowe. Fajnie byłoby pojechać do Australii, też się tam wybieram ale tylko na wycieczkę (na razie mam za małe dzieci na taką podróż) Obserwuję i pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaciekawiłaś mnie. Może się i skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niekoniecznie moje klimaty, ale może w jakiś pochmurny dzień okaże się miłym umilaczem czasu. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  17. Czasami lubię przeczytać coś lekkiego, wtedy sięgam po takie właśnie pozycje :) Może i na tą się skuszę ;)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Na pewno pożycze i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Czytelnicze myśli , Blogger